IV etap
Sanremo i okoliceJak już wspominałam, w tym czasie w Sanremo odbywał się festiwal piosenki włoskiej. W miasteczku było bardzo dużo ludzi

.
Gdy z jakiegoś hotelu wyjeżdżała ichniejsza gwiazda, policja wstrzymywała ruch, przez co tworzyły się straszne korki

.
A jeżeli już jestem przy korkach i ruchu samochodowym, to podzielę się naszymi spostrzeżeniami odnośnie tamtejszych kierowców

.
Po pierwsze kierunkowskaz to dla nich rzecz zbędna w samochodzie

, prawie z niego nie korzystają.
Po drugie światła sobie a oni sobie, dla nich to żadna różnica czy światło zielone czy czerwone

(światła to i kierowcy i piesi traktują bardzo dowolnie

).
Po trzecie szalona jazda na skuterach

.
Nawet nie chcę sobie wyobrażać co tam się dzieje w wakacje

.
No i jeszcze kilka słów odnośnie parkowania.
Faktem jest, że za wiele miejsca do parkowania to nie mają.I pewnie dlatego jeżdżą tam prawie wyłącznie małe samochody, smartów jeździ mnóstwo ( nas niezmiennie od jakiegoś czasu cieszy widok smarcika

). Parkują prawie na dotyk i dlatego ciężko znaleźć samochód z całym zderzakiem

.
No ale jakoś pokonaliśmy korki, znaleźliśmy miejsce do zaparkowania i ruszyliśmy na spacer.
Ale powiem od razu miasto nas nie zachwyciło (męża wręcz zniesmaczyło

).
Ale coś tam pstryknął w czasie tego spaceru.











No i jeszcze samochodowa ciekawostka

I to tyle z Sanremo

.
Następnie pojechaliśmy do miasteczka Bussana ( w internecie znalazłam wzmiankę, że jest tam bardzo ładne sanktuarium).
I faktycznie miasteczko malutkie a bazylika ogromna i bardzo ładna

.
Zaletą było to, że prawie wszystkie zwiedzane kościoły były otwarte

.












Wracając do Porto Maurizio wstąpiliśmy jeszcze do małego miasteczka San Stefano al mare.







A gdy wieczorem wyszliśmy na spacer nad morze księżyc świecił tak

W następnym odcinku zapraszam na spacer po Monte Carlo

.
cdn
