W XIII w. w tym miejscu stał czeski zamek, wzmiankowany po raz pierwszy w 1241 r. Zamek w XV w. przeszedł na własność saskiej rodziny Wettynów (tej od Augusta Mocnego), która w 1 poł. XVI w. zaczęła budować obecną nigdy nie zdobytą twierdzę. Inna sprawa, że nikt chyba nawet tego nie próbował

W czasie II wojny światowej był tu obóz jeniecki, a w kazamatach ukrywano dzieła sztuki z saskich muzeów. W tym okresie zanotowano jedyny przypadek zakończonej sukcesem ucieczki z twierdzy - szczęśliwcem był jakiś francuski generał... W czasach powojennych NRD-owsy komuniści więzili tu swych politycznych. Turystyczne udostępnianie twierdzy rozpoczęło się w latach 50-tych XX w.
Ruszamy z parkingu położonego nieopodal odgałęzienia od drogi na Drezno. Parking jest dość ciasny, przy większej liczbie chętnych do zwiedzania, mogłyby być kłopoty ze znalezieniem wolnego miejsca. My na szczęście nie trafiamy na oblężenie twierdzy. W niedalekiej przyszłości zwiedzający też nie powinni mieć problemów, gdyż obok była zaawansowana budowa wielopoziomowego parkingu.
Z parkingu można podjechać pod samą twierdzę turystyczną kolejką kołową. Jest też jeszcze jeden parking, tuż pod twierdzą, ale postanowiliśmy zatrzymać się na dole i dojść spacerkiem.
*
Dochodzimy do twierdzy. Przez Czerwony Most zmierzamy w kierunku wejścia i kasy biletowej. Już na tym odcinku czujemy potęgę twierdzy...
*
Kasa znajduje się w pierwszej bramie zwanej Torravelin, zbudowanej w latach 1729-36. Wstęp kosztuje 6 euro od osoby, za możliwość fotografowania trzeba zapłacić jeszcze 1 euro. Można skorzystać z panoramicznej windy (zbudowana 1967-70, odremontowana 2003), która kursuje od górnego parkingu i wywozi na górę wprost do twierdzy. Bilet wstępu jest wtedy droższy o 1 euro (chyba?), ale dzięki temu zwiedzanie fortecy jest łatwiej dostępne dla osób niepełnosprawnych.
*
Pierwsza część twierdzy widoczna od strony wejścia to Georgenburg. Za bramą znajduje się mały dolny dziedziniec, na którym zatrzymujemy się na chwilę i podziwiamy
