Po zakupieniu krawatu w Kravata Zagreb (no tanio nie jest)... skierowaliśmy się już w kierunku międzynoclegu w Mariborze, w wiadomym celu, bo w Koprze nam się nie udało.
Na nocleg wybraliśmy
Garni Hotel Tabor.
Skromy hotelik i pokoje, ale z obszernym parkingiem i dobrym śniadaniem (na śniadaniu byliśmy sami, a wybór był naprawdę spory); blisko do miasta na spacer. Trochu cena niewspółmierna do jakości, ale było czysto, cicho, blisko i na jedną noc... Tuż obok jest też duża stacja Petrol.
A potem poszliśmy na wyżerkę

My byliśmy zadowoleni, taki miły Sarajevski akcent w Mariborze
Najpierw wskoczyła na stół Turska kava
Potem dla oceny porcji zamówiliśmy Mešano Meso dla jednej osoby (tu już nieco spałaszowane, zapomniałem o zdjęciu)
Dalej już zamawialiśmy jak Makłowicz, wszystkiego po trochu:
Sopska Salata, Prebranec, Pljeskavica z Kajmakom i dodatki Ajvar, Kajmak, Frytki.
Wszystko bardzo smaczne i dobrze przyrządzone. Obsługa szybka, 3/4 lokalu zajęte. Ponieważ chłopaki sporo się przy nas nachodzili, to dostali wyjątkowo duży napiwek. Muszę przyznać, że byli bardzo wdzięczni, widać nie często dostają takie napiwki.
Klimatyczny wystrój
A potem pospacerowaliśmy po wieczornej starówce Mariboru. Niestety największa atrakcja Mariboru była nieczynna, więc pozostanie do następnego razu...
O Mariborze dowiedzieliśmy się nieco więcej z niebanalnej pokrywy kanalizacyjnej
Odkąd Ktoś na forum pokazał taką pokrywę z innego miasta, to zawsze zwracam na nie uwagi, w różnych europejskich miastach podłapali ten pomysł.
Polecam - nie malutki jak sądziłem - Maribor jako przystanek w podróży
