28 grudnia (sobota): Przywitanie z Dubrownikiem - część pierwszaDojeżdżamy pod nasz
apartman, który mieści się w nowym czteropiętrowym budynku. Będziemy mieszkali na drugim piętrze. Mamy
self check-in - musimy wziąć z mieszkania pilot do szlabanu, żeby wjechać na parking. To było najważniejsze kryterium wyboru kwatery - zapewnione miejsce parkingowe. Nie każdy apartament/pokój w Dubrowniku posiada takie udogodnienie, a codzienne "polowanie" na wolne miejsce na ulicy byłoby zdecydowanie zbyt stresujące.
Za święty spokój trzeba jednak zapłacić

Za każdym razem w relacji piszę, że to najdroższa kwatera, jaką mieliśmy w Chorwacji

, co nie jest aż tak dziwne - wszystko drożeje. Za mieszkanie w Dubrowniku (za dobę) płaciliśmy niecałe 110 euro. Uważam, że jest to dużo, ale kiedy następnego ranka zobaczyłam taras i widok z niego, cena nie wydawała się już taka wygórowana
Cudny widok pokażę Wam niedługo

, teraz i tak jest ciemno

Natomiast wnętrze mieszkania prezentuje się następująco:
Bardzo ładnie, super czysto, wygodne łóżko i komfortowa łazienka z dużym przydziałem ręczników (przydadzą się również na plaży

) Pierwszy raz w apartmanie w Cro dostaliśmy "hotelowe kapcie", ale nie korzystaliśmy

No i wino na powitanie

Mieszkanie to w sezonie kosztuje 195 euro za dobę, a teraz też nie do końca jesteśmy poza sezonem. Jak się okaże, trochę ludzi przyjeżdża do Dubrownika w okolicach sylwestra.
Wnosimy nasze "graty", a dużo ich wzięliśmy; spędzimy w Chorwacji 9 nocy. Fajne jest to, że zaraz obok miejsca parkingowego jest winda, więc nie trzeba daleko chodzić

Potem jemy coś na szybko, żeby nie lecieć na starówkę z burczącymi brzuchami i wreszcie, po 20:00, udaje nam się wyjść z mieszkania:
Do Bramy Pile mamy jakieś 1,5 km. Niestety, musimy przejść dość ruchliwą ulicą Branitelja Dubrovnika:
Widok (trochę rozmazany, jest bardzo ciemno) na dawny Hotel Libertas, obecnie Rixos Premium Dubrovnik:
Mieszkamy niedaleko niego

Ostatnio patrzyliśmy na ten hotel 1 sierpnia 2021 roku, kiedy przypłynęliśmy do Dubrownika z wyspy Šipan. Okoliczności pogodowe były wtedy nieco inne

- pilnie musieliśmy się wykąpać, żeby mieć siłę i ochotę na dalsze zwiedzanie. O tamtej wycieczce pisałam w tym fragmencie relacji:
post2245582.html#p2245582Mijamy kościółek św. Elżbiety:
i wspaniałą willę z pięknym ogrodem (z tyłu widać wyłaniającą się twierdzę Lovrijenac):
Docieramy do plac pod murami Starego Miasta. Zachwyca nas jego świąteczna odsłona:
Jest tu kilka budek z grzanym winem i
fritulami, zdecydowanie więcej będzie wewnątrz murów. Brama Pile również w wydaniu świąteczno-noworocznym:
Po obu jej stronach drzewa mandarynkowe aż uginają się od owoców

:
Wchodzimy na Stradun:
Podświetlenie XV-wiecznej Wielkiej Fontanny Onufrego (
Velika Onofrijeva česma) cały czas się zmienia, pstryknęłam zdjęcie, gdy była na różowo:
Kiedy widzieliśmy Stradun ostatnio (w sierpniu 2021 roku), prezentował się następująco:

Teraz wygląda nieco inaczej

:
Mnóstwo budek z napojami, słodyczami, a nawet kiełbasami (chyba najczęściej spotykany asortyment), ale tylko w jednej z nich (tej z największą kolejką) są
fritule... To coś na kształt małych pączków. Atmosfera jest super, na scenie rozłożonej pod wieżą zegarową właśnie trwa jakaś próba. Podoba nam się, chociaż czujemy się trochę dziwnie - zmęczenie zaczyna dawać się we znaki. Mimo to chcę zobaczyć "wszystko"

, teraz, zaraz...
Na chwilę zapuszczamy się w spokojniejsze rejony. Schody Jezuickie niestety są w remoncie, nie można nimi przejść. Do kościoła św. Ignacego trzeba iść dookoła:
Nie ma żywego ducha

A to tylko kilka kroków od Stradunu.
Podobny kadr uchwyciłam latem:
Dla porównania

:

Zdjęcie brało nawet udział w konkursie fotograficznym i zajęło 12. miejsce

Teraz druty psują ujęcie, ale za kilka dni ich nie będzie

Miejscowy kot oprowadza nas po zaułkach i zakamarkach

:
Docieramy do starego portu:
Z tego miejsca będziemy obserwować pokaz fajerwerków:
Ale dopiero za 3 dni

Sprzedać Wam jakąś wycieczkę?

:
Gradska Kavana Arsenal:
nie jest aż tak droga, na jaką wygląda

Za 10 euro można tutaj zjeść obfite śniadanie. Mamy nawet taki plan, ale lokal zamknie się po Nowym Roku (zostanie tylko część kawiarniana z wejściem od Straduna).
Na zdjęciu poniżej widać tę część restauracji, jak również kościół p.w. św. Błażeja - patrona Dubrownika:
Już jest rok 2025?

:
Koncert się zaczął:
Codziennie będzie jakiś, ten nieszczególnie nas interesuje

W wieczór sylwestrowy zagra nieco zapomniana gwiazda - Zucchero. Zaskoczy nas pozytywnie, ale do tego dojdę, kiedyś...

Póki co, jesteśmy baaardzo głodni, a w uliczkach starówki trudno o restaurację, która nie byłaby
tourist trapem. Dobre oceny ma irlandzki pub, ale o tej porze kuchnię mają już zamkniętą. Chyba musimy wyjść poza Stare Miasto.
Idziemy więc, ale tempo mamy słabe, bo na każdym kroku czekają atrakcje

:
Widok na stary port:
i Bramę Ploče:
Jesteśmy znowu pod miejskimi murami, tylko z drugiej strony:
Zmierzamy w stronę upatrzonej w
necie pizzerii Tabasco, która ma dość wysokie (4,5) oceny na GM. Moim zdaniem, zbyt wysokie

Pizza nie jest zła, ale ma zdecydowanie za dużo sera i jest to ser żółty, a nie mozzarella.
Zjadamy ją na pół i jesteśmy gotowi na dalszy zwiedzanie Dubrownika

, ale o tym następnym razem
