P.s.
Też słyszałam, że Portugalia jest bardzo przystępna cenowo!

shtriga napisał(a):Nie będę rozmywać tego wątku, ale coś tam kiedyś napisze o naszej Portugalii. Tylko wspomnę, że byłyśmy tam na kempach w Peniche, Olhao i Lagos. Jak dla mnie - bardzo ok. To o samych kempach. Bo o okolicy to szerzej przy okazjiWcześniej pomieszkałyśmy na kempie w Biot niedaleko Antibes na Lazurowym
![]()
Nie orientuję się już zbyt dobrze w cenach chorwackich, ale jak nigdy na wakacjach nie szalałam za bardzo, to w Portugalii - owszem!!! Jedno z nielicznych miejsc na tym świecie chyba, gdzie nad morzem (tzn. oceanem) owoce morza i ryby nie są tak drogie, jak by się człowiek obawiał.
ally napisał(a):Ooooo widzę, że dyskucja idzie w dobrą stronę => Portugalia, Sardynia!!!!
Janusz. Ja przede wszystkim zauważyłam, że kempingi na Sardyni są droższe niż te na Korsycei to mnie przede wszystkim odstraszyło. Portugalia nie jest tak droga a nawet bym powiedziała, że jest na poziomie Chorwacji, a nawet tanie (sprawdzalam to jakiś czas temu kiedy euro było znacznie droższe, teraz trzeba by powtórzyć kalkulacje). Portugalia o tyle jest "niewygodna", że trzeba tam dojechać więc aby to miało sens trzeba mieć ze 4 tygodnie wakacji i po drodze też zobaczyć co nieco, tak aby nie jechać na "oślep" tylu kilometrów.
Jeśli chodzi o kempingi portugalskie polecam tą strokę: http://www.roteiro-campista.pt/frame-ge ... ues-uk.htm mozna się zorientować co i jak.
Mnie ciekawi jak jest z takimi małymi kempingami, nie należącymi do żadnego stowarzyszenia kempingów itd.
janniko napisał(a):Janusz. Piękna podróż i świetna relacja oraz ładne zdjęcia. Dostarczyłeś nam dużo frajdy. Dzięki.
Mnie najbardziej urzekły:
1. Kelnerka podobna do modelki
2. Klify
3. Baseniki z morzem w dalekim tle.. ech.. bajka
4. Niektóre plaże
Hm.. i jestem pełen podziwu, że chciało wam się łazić po tych skalistych górkach...
PS
Mieliśmy podobną historię z Oplem Omegą (nasze poprzednie autko) 3 lata temu w Serbii. W środku wysokich gór padła nam chłodnica. Początek wakacji, drugi dzień drogi, sobota, więc w Serbii nikt "ne radi". Ściągnęli nas lawetą w 40 minut, zakwaterowali w całkiem przyzwoitym hoteliku (w cenie ubezpieczenia - Elvia Assistans) w Zlatiborze i do poniedziałku czekaliśmy na "nową" chłodnicę. Też 200 euro. Na szczęście jechali z nami znajomi więc wzięli nam małego i pojechali nad morze, a my dzięki tej "wpadce" poznaliśmy przeurocze miejsce Serbii - Zlatibor, gdzie są najpyszniejsze na świecie pljeskavice.
JacYamaha napisał(a):A czy to tajemnica gdzie teraz na tydzień? Czego się spodziewać po powrocie?
Kelnerka - Naomi C
MKB napisał(a):dziękuję za miłe chwile przy czytaniu:)
zastanawiamy sie nad zakupem Opla, a tu taka wpadka... napisz co tam się znowu popsuło (pomimo naprawy w Bastii jeśli dobrze pamiętam).