Zimy nadal nie widać

Pojechaliśmy więc jej poszukać... na
Przełęcz Salmopolską
Najbliższa nam "chodząca" stacja narciarska to w zasadzie nie stacja, a orczyk
"Biały Krzyż", tuż przed Salmopolem (dla niezorientowanych - prawie Szczyrk). 300 metrów stoku i podwójny orczyk (kotwica) to baaardzo mało, ale jak się nie ma, co się lubi...
10 zjazdów wystarczyło

Trochę mi się nudziło

, ale przynajmniej mieliśmy jakąś namiastkę zimy, bo w Gliwicach niestety nie możemy się jej doczekać.
Trasa nieźle przygotowana, było równo, chociaż niestety dosyć płasko (ale to nie wina przygotowujących stok

) Znowu nastawialiśmy się raczej na zimowy wypad z góry z delikatnym akcentem narciarskim

Do tego było pyszne jedzonko i grzane piwo
Tradycyjnie, kilka fotek.
Wjeżdżamy w "zimową krainę" - Wisła Malinka i skocznia im. Adama Małysza:
Zaparkowaliśmy przy samym orczyku

:
Aż tylu "wariatów", którzy nie mogą się doczekać zimy i przyjechali tu, żeby zrobić chociaż parę szusów, nie ma, chociaż koło 13:00, na chwilę, zrobiła się kolejka do wyciągu...
Niby nie było bardzo zimno, bo -3 stopnie, ale dla nas, nieprzyzwyczajonych, to był duży mróz

Trzeba było zagrzać się przy kominku i grzanym piwku

:
Wypad krótki i mało ambitny, ale za to bardzo przyjemny

A przecież o to chodzi
Święta niestety chyba nie będą białe... Mam nadzieję, że synoptycy się pomylą i niedługo poszusujemy na jakiejś dłuższej trasie
Pozdrawiam
